Nie lubię portretów.
Marzec 31, 2009

Sprawa pokrótce przedstawia się tak: zadzwonił do mnie znajomy..
.., z prośbą o wykonanie kilku portretów jego siostry, w plenerze, bo przydała by się jej wizytówka w internecie, a ja mam aparat i lubię cykać. Dziewczyna wysoka, młodziutka, z wyrazistą urodą. Czysty materiał na modelkę, myślę, życzę.
Zgodziłem się, pomimo braku wolnego dnia od pracy, ustawiliśmy się w niedzielny poranek w sercu miasta smoka. O braku doświadczenia w portretowaniu nie wspomnę, bo tyle go co nic. Uznałem, że nie będę nic planował, a na uzupełnianie wiedzy choć by wskazówkami z internetu było za późno. Jedyne co, to pomyślałem, że kupię jedną kliszę 36 kolorową, jedną 36 b&w przejdziemy się klasykiem(rynek, kawiarnie, wawel, wisła) i styknie. Czasu też nie miałem za wiele, bo z 2 godziny. Tak tez zrobiliśmy. Efektem jest 36 odbitek z kliszy kolorowej, większa część marna, albo z plamkami od kropel deszczu na obiektywnie(wspominałem, że złapał nas deszcz?), a klisza z fajniejszymi ujęciami, w czerni i bieli sfiksowała i klatki ponakładały się na siebie. Reasumując odbyliśmy we trójkę miły spacer, siląc się na pomysły w uwiecznianiu młodej, by było ładnie i modnie.Nic się nie zmieniło, wciąż nie umiem i nie przepadam za robieniem portretów, nie lubię ustawiać, narzucać bo i tak nigdy nie wyjdzie mi tak jak bym chciał to widzieć. Nadal jednak lubię uwieczniać i łapać chwile z przypadku, szukając magii w szczegółach, prostych rzeczach
.
Za to będzie miała dziewczyna kilka fot na naszą-klasę;).
Reszta fot niebawem, jak znajdę czas na skanowanie. yo.
ps. Te ponakładane na siebie klatki z b&w wydają mi się duzo ciekawsze, chyba wywołam odbitki, dla siebie, z ciekawości.
/Edit: Znalazłem chwilę, więc wrzucam.






